Teoria Idiotów
„Jako katolik uważam…” – nie interesuje mnie co powiesz dalej, gdyż z całą pewnością nie będzie to miało większego sensu niż sam początek. Jak przekonują mnie wydarzenia ostatnich dni – „Bóg” kocha idiotów!
„Teoria ewolucji niczego nie dowodzi! Po pierwsze jak sama nazwa wskazuje to tylko teoria, a po drugi skoro Darwin miał racje to jak to się stało, że jedne małpy wyewoluowały w ludzi, a reszta wciąż jednak została małpami?” Nawet nie zabierałbym się za tak idiotyczne stwierdzenia, gdyby nie to iż nie pierwszy raz wypowiada je w mojej obecności katol który został oczywiście stworzony na wzór i podobieństwo swojego wszechwiedzącego bóstwa, ale w tej doskonałości nie chciało się mu już poświęcić kilku chwil na Wiki – KURWA – pedii. Oczywiście, przecież łatwiej wierzyć w kreacjonizm, czy jak to ostatnio jest zalecane - „Inteligentny projekt”, który zakłada iż u początku ludzkości na Ziemi która znamy (wg „IP” Ziemia ma dopiero 6000 lat) stoi mężczyzna i kobieta postawieni przez Boga w dżungli i w skutek ciągłej kopulacji tej dwójki jest Nas teraz tak wielu… Dziwne, że mimo kazirodczych związków do których musiało przecież dochodzić nie jesteśmy wszyscy upośledzeni, a do tego jakimś cudem mamy Murzynów, Azjatów itd. Co do stwierdzenia, że teoria ewolucji jest tylko teorią, przypominam że opis tego iż Ziemia krąży wokół Słońca to TEORIA heliocentryczna.
Wg strony www.inteligentny-projekt.pl „teoria ewolucji oddala myśli człowieka od Boga, usiłuje wszystko tłumaczyć wyłącznie naturalnymi (przyrodniczymi) procesami.” Jedno stwierdzenie - „oddala od Boga” jest clou całego problemu. Tutaj nie chodzi o to czy teoria ewolucji jest słuszna, lecz o to iż odbiera wpływy szefowi i jest sprzeczna z mityczną opowieścią o Nim.
Teiści nie potrafią znieść faktu, że Nasz byt nie był częścią wielkiego planu, nikt nie pomyślał specjalnie o mnie - nic innego jak przerośnięte ego. Przecież wierzący lubią stawiać się w pozycji ludzi uprzywilejowanych, nadludzi niczym u Nietzsche` go. Kto jak nie katolicy uwielbiają rzucać stwierdzenia, że człowiek bez wiary jest jak zwykłe zwierzę, nie to co My.
„Bóg” kocha idiotów, a idioci kochają „Boga” – czegoż chcieć więcej.
K. M.
John Paul Superstar
Nie należę do klubu „uważam, że Jan Paweł II jest bezsprzecznym autorytetem w każdej dziedzinie i należy go przedstawiać jako przykład moralności, nieskazitelności i nieomylności po kres czasów” i nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby taka postawa była wśród Naszego społeczeństwa odbierana na poziomie opluwania sacrum na które można tylko z podziwem patrzeć, ale nie dotykać. W Polsce trzeba kochać papieża, a jeśli odrzucasz taką ofertę to cóż – masz do tego prawo, ale niestety skończysz w piekle przyjacielu - c'est la vie. Absurd!
JP2 urósł do obiektu kultu i odniesienia do każdej, podkreślam KAŻDEJ dziedziny życia szarego zjadacza chleba. Masz problemy finansowe, bądź czujesz się nie do końca spełniony w sferze seksualnej – „Jak mówił Jan Paweł II…”, znacie to prawda?
Temat seksu pojawił się nieprzypadkowo, gdyż podkreślić trzeba jak wyjątkowo głupie, krótkowzroczne, niehumanitarne i barbarzyńskie było przekonywanie cierpiących na deficyt wiedzy i bezwarunkowo ufający wysłannikowi „Boga” mieszkańców lądu afrykańskiego, że największym grzechem jaki mogą popełnić jest akt seksualny z użyciem prezerwatywy, która jest z całą pewnością dziełem szatańskim i trzeba się jej wystrzegać bez wyjątku. Tym jednym stwierdzeniem skazano na śmierć niezliczone masy osób, w celu… ochrony życia jakie mogłoby powstać z tych hektolitrów spermy, których marnotrawstwo było od zawsze ulubionym tematem działań religii monoteistycznych. Paradoks, co? Ale to nie wszystko w tym temacie, gdyż Watykan jest bardzo ambitny w występkach tego typu. Stolica apostolska wydała oświadczenie, iż kobiety odmawiające mężczyzną seksu z użyciem prezerwatywy tym samym narażając się na zakażenie wirusem HIV co w realiach afrykańskich jest bardzo prawdopodobne będą traktowane ze statusem męczennic za wiarę… Na usta ciśnie się tylko jedno stwierdzenie – NO KURWA MAĆ w jakim ja świecie żyje!
Jan Paweł II nie jest osobą nieskazitelną i jeszcze raz dla utrwalenia – JAN PAWEŁ II NIE JEST NIESKAZITELNY! A teraz drodzy katole śmiało, atakujcie mnie, przywołujcie wszystkie wielki zasługi których mu nie odmawiam, ale skończcie z hipokryzją i bezwarunkowym uwielbieniem. I jeszcze mój ulubiony cytaty z polskiego papieża – „Jesteśmy tym bogatsi im więcej rzeczy zbędnych zdołamy odrzucić”. Tak zorganizowane religie są zbędne, szkoda tylko że tak światły człowiek jakim był Karol Wojtyła nigdy na to nie wpadł.
K. M.
Bo księdzu należy dać drugą szanse
Ktoś bardzo mądrze napisał ze o Karolu Wojtyle za życia "Mówiło się dobrze bądź w ogóle”, bo nikt nie śmiał powiedzieć złego słowa na „Naszego Ojca Świętego”, gdy on mimochodem wraz z cala ferajna z placu Św. Piotra tuszował afery pedofilskie, które dopiero teraz wychodzą na światło dzienne.
Niestety taka samą mentalność społeczeństwo polskie ma do swoich duszpasterzy. Po kątach rozprawia się, ze księża nie są tacy jak być powinni, że tylko kobiety (bądź mali chłopcy, to bez znaczenia), wino i śpiew im w głowie. Lecz gdy przychodzi niedziela, to w kościele zajmują pierwsze ławki, by jak najszybciej przyjąć „Ciało Chrystusa” z rąk swojego kapłana, który być może dzień wcześniej dotykał tymi samymi rekami ministranta… I to bynajmniej nie poprawiając Mu kołnierzyk przy koszuli.
Ciekawa sytuacja miała miejsce ostatnio, gdy to wytropiłem ze ksiądz, który uczy religii w pobliskiej szkole (i nie tylko, zajmuje się także ewangelizacja i krzewieniem wiary wśród młodych, jeszcze nie skażonych katolików poprzez rekolekcje) kilka lat wcześniej postanowił dokonać samosądu, i wraz ze swoimi kumplami z parafii skopać kogoś, kto był niewinny. Zapewne prosty lud (bo taki przeważa wśród osób wierzących) bil brawo, bo przecież klecha udowodnił swoja męskość. To nie ważne, ze jest od tego Policja, ze oni byli niewinni. Nasz wikary to chłop na schwał!
Postanowiłem rozreklamować ten artykuł, bo przecież trzeba wiedzieć od kogo młodzież uczy sie moralności, dobrego wychowania, pokory, nadstawiania policzka i innych chrześcijańskich bzdetów, jakie podobno hołdują „wysłannicy Boga”. Kto, jak nie duchowieństwo, zaczytane w starodawne księgi, pogrążone w modlitwie po latach nauki w seminariach maja być drogowskazem moralnym społeczeństwa? Czyż to nie oni powinni okazywać miłosierdzie? Istne kity!
Odzew był do przewidzenia. Banda oburzonych, zapatrzonych w wiarę i przekonana o swojej słuszności katoli, rzucających argumenty w obronie klechy, którzy zamiast głęboko zastanowić się, czy taka osoba ma prawo mówić ludziom jak maja żyć, wolała wciskać bajki o tym „Ze to tylko zwykły człowiek”. Może i człowiek, ale czy zwykły? Dlaczego klerowi wolno więcej? Dlaczego ich czyny są akceptowane przez ludzi? A co by było gdyby to ksiądz został pobity przez kogoś, komu zaszedł za skórę? O la boga! Piekło by się otwarło przyjmując tego bezbożnika. A ksiądz został by męczennikiem… Za wiarę, bądź gdyby przeżył - santo subito!
SW
Nazizm, czyli „gazu” katole!
Drodzy bracia bezbożnicy, oraz „drodzy” zaczynający mnie darzyć brakiem sympatii katole! Zwracam się do Was w związku z sytuacją, która ostatnimi czasy przetoczyła się przez moje życie i nie dała mi innej możliwości, jak wypowiedzenie się na ten temat na forum publicznym. Po raz kolejny uderza mnie ślepa, głupia, pełna idiotycznej argumentacji hipokryzja siewców wiary wśród których nie brak opinii, iż nazizm jest reżimem stricte ateistycznym!
Nie wiem czy wynika to z Waszej epidemiologicznej chęci braku wiedzy, czy po prostu ze zwykłej ignorancji. Poświęcenie kilku minut na przejrzenie wikipedii nie będzie przejawem herezji – słowo! Zaoszczędzicie mi tym samym poczucia zażenowania oraz podświadomej i szczerej chęci podpalenia czegoś sakralnego! Wróćmy jednak do tematu i odpowiedzmy sobie na kilka związanych ze sprawą pytań.
Jeżeli nazizm ma korzenie w ateizmie, jak wielu z Was chciałoby to widzieć, to dlaczego w początkowym fragmentach „Mein Kampf”, Hitler wygłasza tezę, iż niszcząc Żydów wypełnia boski plan i boską wolę? Dlaczego przysięga która składał każdy oficer armii nazistowskiej mówi: „W imię wszechmocnego Boga przysięgam, że będę lojalnie służył Fuhrerowi”? Dlaczego na pasie każdego żołnierza widnieje „Gott mit uns”? (Bóg po naszej stronie) Dlaczego absolutnie pierwszą umową, którą zawarli narodowi socjaliści była umowa z Watykanem i polegała na wymianie kontroli politycznej na katolicka kontrolę nad systemem niemieckiej edukacji? Dlaczego Kościół co roku celebrował urodziny Hitlera? Dlaczego?
„Drogi” katolu, czy kiedykolwiek zastanawiałeś się nad tym aspektem sprawy? Kto podziałał jako element zapalny i dał się wykorzystać oportuniście Adolfowi, ateiści czy chrześcijanie? Zdaje sobie sprawę, iż Twój dość specyficzny proces analizowania faktów, zapewne nie pozwoli Ci wyciągnąć daleko idących wniosków, ale cóż nie można mieć wszystkiego.
Pozwolę sobie na lekko ironię na zakończenie. Racjonaliści pamiętajcie - „Gott mit uns”.
K. M.
Miłość fizyczna jest passé
Buszując po serwisach internetowych przeznaczonych dla młodych Polek natrafiłem na ciekawe wyznania pewnej świeżo upieczonej żony, uskarżającej się na pożycie swojego małżeństwa.
Historia tej znajomości byłaby idealna dla biskupów prawiących morały z ambony. Młoda i atrakcyjna poznała kawalera – od dziwo nie używanego przez ladacznice, o moralności godnej apostołów, z dobra praca i poglądem na seks, jak „Bozia” przykazała – dopiero po ślubie. Mimo iż bohaterka ogromną ochotę na konsumpcję miała – zgodziła się na wole narzeczonego, by poczekać z tym do ślubu. Dzień ceremonii nadszedł, marsz weselny przygrywał, a ciotki z zazdrością patrząc na młodą parę przypominały sobie swoje kościelne przysięgi.
Gdyby w tym momencie zakończyć historie – można byłoby przyklasnąć, i zakrzyknąć „Na wieki wieków – Amen!”. Niestety nie tym razem. Rozpaloną pannę młodą spotkał kubeł zimnej wody wylany wprost na biały welon ze strony ukochanego. W sypiali zamiast dziarsko ściągnąć spodnie, i wziąć się za rąbanie przy zgaszonym świetle (bo inaczej przecież nie wolno) nasz kochaś zakrzyknął „Z seksu nici! Rozłożysz przede mną swoje kolana, gdy będziemy chcieli mieć dzieci – nie wcześniej”. Bo miłość fizyczna jest fuj, przecież to oczywiste!
Na szczęście bohaterka tej całej groteski znalazła rozwiązanie znane od pokoleń. Skok w bok! Może to i nie wypada, może to i „nie cudzołóż”, ale kto by się tym przejmował? Przecież sąsiedzi nie widza!
To tylko pierwszy z brzegu przykład z „różańcem i Panem Bogiem” w tle. Zastanawiający jest dla mnie fakt, ze w naszym (bądź co bądź) coraz bardziej postępowym kraju zdarzają się takie przypadki. Kiedy to ludzie „zawierzają Bogu”, i zdaja się na ślepy traf przy wyborze partnera, bo jak inaczej można to nazwać? Czyż narzeczeństwo nie jest tym pięknym okresem, gdy utrzymywanie maski zaczyna doskwierać, a wszelakie rozstrojone seksualne częstotliwości można nastroić, bądź wymienić radio na nowe? Czy to naprawdę OK, ze ludzie którzy nie są pewni swojego zgrania, idą w ciemno? Dla Kościoła tak, bo przecież z tej przysięgi nie ma odwrotu. Jedynie wieczne potępienie w piekle.
SW